Nauczycielka, kobieta, człowiek z pasją

Lilla Kłos. Nauczycielka historii oraz jej badaczka i interpretatorka; wszakże jest doktorem nauk humanistycznych w zakresie historii. Specjalizuje się w historii regionalnej. Pisała doktorat w Katedrze Historii XX w. u profesora Romualda Turkowskiego, b. dobrze zrecenzowany przez profesorów: Józefa Szaflika, Stefana Pastuszki i Janusza Szczepańskiego. 

Zawód nauczyciela wykonuje od czasów, kiedy szkoły nie podlegały pod samorządy. Obserwowała transformację i diametralne zmiany w oświacie. Teraz szkoły są przystosowane, kiedyś nie dbano o wysokość krzesełek, a lamperie malowano ohydną farbą olejną. Pomoce robiło się samemu. Szkoły były niedoinwestowane. Dzięki samorządom oraz odpowiedniemu przekierowaniu finansowania oblicze szkół się zmieniło.

Funkcję dydaktyka pełniła (i pełni) w szkole podstawowej, gimnazjum i szkole średniej. Koleżanki oceniają ją jako profesjonalistkę i dobrego fachowca, który odnajduje się w każdych warunkach, aczkolwiek sama twierdzi, że jej donośny głos lepiej pasuje do starszej młodzieży. W edukacji mniej nastawiona na zabawę, bardziej na przekazywanie wiedzy (co wcale nie musi się równać ziewaniu i nudom), zatem to w szkole średniej zauważa więcej efektów swojej pracy. Nieustająco podkreśla, że każdy jest w stanie pojąć historię – najlepszym tego dowodem stają się absolwenci, którzy po latach potwierdzają, że tak, istotnie, to prawda i na dodatek przekazana w miły i ciekawy sposób.

Jak łączy działalność doktorską ze szkołą? Czy to jest ułatwienie, że pracuje w edukacji i jednocześnie bada przeszłość? Wychowankom odpowiedziałaby na takie pytanie, że jest jak ten szampon 2 w 1. Po pierwsze – nauczyciel, uczy historii i tego, co jest w programach. Z drugiej strony, badacz, historyk – pisze książki, ustala, czego należałoby się nauczyć w szkole. Jak to łączy? Dzięki własnym analizom, opowiadając o czymś, mówi o tym, co zna z autopsji – taka historia przychodzi bliżej, staje obok nas. Specjalizując się w historii regionalnej, zna doskonale Mińsk i region. Omawiając z uczniami epokę średniowiecza, może zatem nawiązać do późnogotyckiego kościoła w Cegłowie i tamtejszego tryptyku – ta przeszłość jest tu i teraz. Istnieją elementy regionalizmu, ścieżki regionalizmu, które się włącza  do nauki. Wielka historia na małym cmentarzu w Mińsku; ślady powstania listopadowego na terenie naszego miasta. Dzięki badaniom, znajduje dokumenty, do których nikt nie dotarł i prowadzi lekcje w oparciu o wyszperane w archiwach perełki. Kładzie nacisk na szukanie prawdy, nawet tej trudnej.

Odbiór takich lekcji wśród uczniów jest bardzo dobry. Najczęściej jest to dla nich interesujące i absorbujące. Zajęcia wzbogacają również wiedzę pedagoga. W pewnym momencie młodzież sama pomaga w badaniach. Tak stało się np. podczas pisania przewodnika po powiecie mińskim. Uczeń, wiedząc o poszukiwaniach twórców ludowych, skontaktował badaczkę z kołem gospodyń wiejskich z jego miejscowości. W ten sposób następuje wymiana wiedzy. Podczas zajęć edukacyjnych w archiwum wraz z uczniami układała konspekty regionalne, a innym razem, prowadząc cykl zajęć „Śladami przeszłości”, „adoptowali”miejscowy zabytek. Wraz z młodzieżą, zaopiekowała się zaniedbanym grobem na cmentarzu mińskim. Wspólnie zadbali o oczyszczenie obiektu, jego promocję, a potem regularne sprzątanie.

Na każdym etapie swojego życia chciała być mistrzem a nie rzemieślnikiem. Nie zawsze się to udaje, czasami ponoszą ją emocje, szczególnie wtedy, gdy nie widzi efektów swojej pracy albo nie znajduje metody dojścia do ucznia. Te zniechęcające momenty w dwójnasób  wynagradza duma z absolwentów. Nie ważne, czy zostali prokuratorami, profesorami czy sprzedają w warzywniaku, układają kostkę brukową – osiągnęli w znaczeniu takim, że są dobrymi ludźmi. Wychowała już wiele pokoleń młodzieży. Miło jest, gdy na ulicy ukłoni się osoba dorosła, mająca już dzieci.

Życie człowieka jest podzielone na pewne etapy. Kiedy pracowała w szkole podstawowej, z małymi dziećmi, opiekowała się również własnymi pociechami. Zawsze starała się być dobrą matką. Nie obce jej było szycie, robienie na drutach, szydełku czy haftowanie. W pewnym momencie ten etap został zamknięty – pieluchy, robienie kaszek, wyszywanie swetrów i wzorów. Historię kochała od zawsze i pomyślała, że musi zrobić z tym coś więcej. Bała się, że może być trochę za późno, więc ruszyła z pełną mocą. Zaczęła się przysłuchiwać i przyglądać lokalnym historykom i zauważyła, że wielu powiela stare rzeczy. Jako osoba energiczna, jednocześnie skrupulatna z benedyktyńską pracowitością, odnalazła się zarówno w salach Biblioteki Uniwersytetu Warszawskiego, jak i podczas pisania tekstów naukowych.

Otrzymała Nagrodę Powiatu Mińskiego „Laura” w dziedzinie kultury i oświaty; zdobywczyni Mazowieckiej Akademii Książki z 2009 r. (Mazowieckie Maki); uhonorowano ja tytułem zasłużonej dla miasta Mińsk Mazowiecki. Dumna z doktoratu, który został wydany jako książka. Zaproszona do napisania artykułu do księgi pamięci profesora Józefa Szaflika, a potem profesora Romualda Turkowskiego. Kilkadziesiąt publikacji, w tym takie pozycje, jak: Włodarze Mińska Mazowieckiego, Mińsk Mazowiecki. Miasto i powiat w drugiej Rzeczypospolitej,Historia parafii pw. Narodzenia Najświętszej Maryi Panny w Mińsku Mazowieckim czy Rzecz o Filipie Rodkiewiczu – patriocie i filantropie. Stale związana z TPMM.

Pomimo tych i wielu innych osiągnięć uważa, że prawdziwy historyczny bestseller wciąż przed nią. Czeka na wydanie książki o księdzu Bakalarczyku. Pracuje nad prześladowaniem ruchu ludowego w powiecie mińskim po wojnie oraz ciekawymi kobietami ziemi mińskiej. Obecnie promuje IV tom dziejów MM, do którego napisała rozdział o władzach miejskich i finansach.

Pozostaje żoną, matką i babcią (tu najbardziej cieszy ją, że wnuczka podziela jej historyczne pasje). I nauczycielką historii Zespołu Szkół nr 1 im. Kazimierza Wielkiego.